Bezpieczny seks w czasach pandemii

Bezpieczny seks w czasach pandemii

Czy istnieje coś takiego? Czy może każde zachowania seksualne zwiększają szansę transmisji wirusa i zachorowania i należy ich unikać? Na pierwszy rzut oka problem może wydawać się błahy, jeśli zestawimy go z innymi trudnościami, jakie przyniosła pandemia. Ale przecież seksualność u większości osób stoi bardzo wysoko w hierarchii potrzeb życiowych, nie sposób więc przejść nad tą kwestią zupełnie obojętnie.

Ryzyko zakażenia drogą płciową

Powszechnie ryzyko zakażenia koronawirusem kojarzymy z drogą kropelkową, stąd przecież wzięły się zalecenia WHO dotyczące noszenia maseczek i zachowania dystansu. Nie oznacza to jednak, że założenie maseczki w czasie stosunku drastycznie zmniejszy ryzyko infekcji. Cząsteczki wirusa mogą być obecne na skórze i ubraniu, skąd przenosić mogą się między partnerami. Seks oznacza też bliskość ciała, daleko większą, niż uznawane za w miarę bezpieczne półtora metra. W takich warunkach ochrona, jaką dają maseczki spada, nawet jeśli faktycznie będziecie je nosić w czasie zbliżenia. Nota bene takie właśnie zalecenia wydało np. kanadyjskie Ministerstwo Zdrowia. Jest to podejście racjonalne, bazujące na założeniu, że dla większości osób całkowita rezygnacja z przygodnego seksu będzie zbyt dużym wyzwaniem (więcej na ten temat: https://www.strefanamietnosci.pl/seks-w-czasie-pandemii-czy-uprawiac-i-na-co-uwazac/) .

Epidemia koronawirusa trwa od wielu miesięcy, wedle ekspertów nie możemy oczekiwać, by szybko udało się nad nią w sposób całkowity zapanować. Dla wielu osób, zwłaszcza młodych i mężczyzn, seks jest zbyt ważny, by na tak długi czas z niego rezygnować. Wtedy faktycznie lepiej robić to w maseczce niż bez, nawet jeśli oboje partnerów nie wykazuje objawów choroby. Fakt, ciężko uznać takie warunki za romantyczne, ale w obecnych czasach bezpieczeństwo jest zdecydowanie ważniejsze…

Seks w związku

W dużo lepszej sytuacji są osoby pozostające w stałym związku z partnerem. Jeśli jeszcze zamieszkują razem, to można mówić wręcz o komfortowych warunkach, by razem przetrwać pandemię. Społeczna izolacja powoduje, że więcej czasu mogą spędzać razem, a to zawsze owocuje jeszcze bliższym poznawaniem siebie, zarówno od strony ducha, jak i ciała. Wtedy zbliżenie seksualne może być po prostu jednym ze sposobów, by milej spędzić czas. Jednocześnie bardzo korzystnie wpływa na psychikę, redukując poziom stresu, zwiększając zadowolenie z życia, odprężając, zmniejszając napięcie. To doskonałe remedium na lepsze samopoczucie, a przecież aspekt psychiczny w czasie izolacji gra ogromną rolę. Co trzeci Polak obawia się psychologicznych skutków izolacji społecznej, czyli dwa razy więcej, niż utraty pracy… Szczęśliwy związek, taki, w którym obecna jest bliskość cielesna i duchowa, na pewno łatwiej przetrwa ten trudny czas. Jak zwraca uwagę portal https://www.strefanamietnosci.pl/ z organicznego punktu widzenia seks jest po prostu zdrowy. Poprawia odporność, obniża ciśnienie, zmniejsza ryzyko zawału, zwiększa ilość przeciwciał, stymuluje wydzielanie działających przeciwbólowo endorfin.

Nie oznacza to oczywiście, że osoby pozostające w związku i w jednym gospodarstwie domowym są wolne od zarażenia. Nie wydaje się jednak, by obawa przed nim powinna przenosić się także na zaniechanie seksu, mimo jego cielesnej bliskości. W końcu mieszkając razem kontakt zachowany jest cały czas, oddychamy tym samym powietrzem, dotykamy tych samych powierzchni.  Unikanie seksu raczej nic tu nie zmieni, za to jego obecność na pewno pozwoli przetrwać ten trudny czas przyjemniej i zdrowiej.

Dodaj komentarz